14
sty

Nie ma to jak szczęście…

Wczoraj - “trzynastego” - schodząc ze schodów na Politechnice, poślizgnąłem się i zwichnąłem kostkę. Jak to mi się udało, nie jestem pewien. Noga spuchnięta, ból, ograniczone możliwości ruchowe. Jest po prostu pięknie. Dobrze, że nie był to piątek - wtedy pewnie skończyło by się złamaniem.
Na pamiątkę dostałem piękne prześwietlenie mojego “stawu skokowego kończyny lewej dolnej”. Proszę się nie śmiać… :P

Jakby było mało na “trzynastkę” - rano we wtorek wrócił mój obiektyw (Sigma 17-70) z serwisu. Do zapłaty 435,54zł. Kot jeszcze żyje.

Leave a Reply