Przedświąteczne prezenty
Dokładnie dnia 15. bieżącego miesiąca mój kochany kot Kaskader zrobił mi mały prezent. Po powrocie do domu usłyszałem od mamy „coś spadło u ciebie jakiś czas temu”, więc poszedłem odrazu sprawdzić co to było. Wchodzę, rozglądam się po podłodze i krew się we mnie zagotowała. Delikatnie mówiąc: wydałem z siebie serię donośnych, niecenzuralnych słów. Na ziemi leżała bowiem lampa błyskowa – Canon 580EXII. Podnoszę, włączam, wciskam przycisk „test” – jest błysk, działa. ALE. patrzę nieco na lewo i widzę to, czego mi na biurku bardziej brakowało. Aparat. Sam aparat – 30D jest bardzo wytrzymały, byłem pewien że przeżył (po sprawdzeniu okazało się, że nic mu nie jest) ALE… przypięty był do niego obiektyw. Sigma 17-70 f/2.8-4.5, która już wcześniej miała swoją przygodę. Podnoszę zestaw body+szkło i coś mi tu nie gra. Obiektyw zrobił się prawie dwuczęściowy… Widać na zdjęciach. Nie był bym sobą, gdybym nie sprawdził AF’a – działa. Zoom – działa. OK, naprawa nie powinna być droga. Ale zaraz, gdzie jest moja karta gwarancyjna? Następnego dnia wysłałem obiektyw do serwisu, oczywiście w ramach gwarancji – na koszt serwisu kurierem DHL Po trzech dniach przyszło pismo z serwisu z wyceną naprawy – poszły „kołki mocujące pierścień dystansowy”, koszt naprawy to 390zł + 45zł przesyłka. Zbierałem pieniądze na nowe szkło – stałkę 50/1.4 lub 85/1.8, a tym sposobem wydam pieniądze na naprawę obiektywu…

No cóż. Naprawię teraz tą Sigmę i przebujam się z nią jeszcze pare miesięcy. W międzyczasie mam nadzieję kupić wymarzone 85/1.8 (lub w wersji ekono chociaż 50/1.8), a póżniej sprzedam S17-70 i może kupię 17-40/4L od Canona?… Albo Sigmę 12-24…? Czas pokaże…
W tytule wpisu użyłem liczby mnogiej – prezenty. Znaczy się – było coś jeszcze. Następnego dnia pojawiła się nutka ironii do całej sytuacji. Rano listonosz przyniósł gruby, ilustrowany katalog ze sprzętem foto/video od bhphotovideo.com…
Katalog fajny, dużo sprzętu – niestety, sklep jest w USA, przesyłki drogie. Trzeba czekać aż znowu ktoś znajomy czy z rodziny mieszkającej w USA będzie wybierał się na Stary Kontynent ;-)
Wpisane w Codzienność..., Fotografia, Irlandia, Sprzęt, Zdjęcia
Styczeń 14th, 2009 at 23:08 pm
[...] było mało na “trzynastkę” – rano we wtorek wrócił mój obiektyw (Sigma 17-70) z serwisu. Do zapłaty 435,54zł. Kot jeszcze żyje. « Moje zdjęcie na [...]
Kwiecień 10th, 2009 at 21:23 pm
[...] (mój, dobry rocznik ;-)) a sprzedany w 1990. Swoją drogą, niektóre moje obiektywy mają pecha. Sigma 17-70 (naprawiona i działa świetnie), Jupiter 2/85… « Młodzi [...]