Nowe zabawki

W ostatnim czasie przybyło mi trochę nowego sprzętu - konkretniej dwie lustrzanki, obiektyw oraz pewne akcesorium. Więcej informacji w rozszerzonej częśći wpisu.

Parę miesięcy temu w komisie sprzętu muzyczno-rozrywkowo-komputerowego kupiłem pierwszą z lustrzanek. Jest to model EOS 500 - analogowy, na film, bez matrycy i bez megapixeli ;-).

Canon EOS 500

Kupiłem ten aparat za oszamiałającą kwotę 40zł. W komisie wykazywał błąd “BC” - który ma wiele znaczeń, myślałem że chodzi o “Battery Check” czyli rozładowane baterie, niestety chyba jest to “Body Check” czyli błąd elektroniki/mechanizmów. Stawiam na to drugie, bo światłomierz i AF działają. Nie nawija filmu po włożeniu, nie kłapie lustrem. Nie ważne - potrzebowałem ten aparat na dawcę sanek do lampy, bo mój C 400D miał mały wypadek i sanki się podgięły - nie chciałem ich prostować i kombinować, więc podmieniłem. Tak wyglądały sanki po wypadku:

Sanki lampy w moim Canonie 400D po wypadku

Podmianka się udała - wszystko pasuje jak ulał, kosztem 40zł mam sprawny aparat.
Przejdźmy do drugiej lustrzanki. Kupiłem ją na eBay’u, od greka mieszkającego w Londynie. EOS 650 - pierwsza lustrzanka Canona z linii EOS:

Canon EOS 650 - pierwsza lustrzanka Canona z linii EOS

Aparat produkowany w latach 1987-1989 - czyli teoretycznie może być starszy ode mnie! Wyrabia 3kl/s, ma autofocus, 6 trybów robienia zdjęć (w tym “zielony” - pełen automat), nie posiada lampy błyskowej. Fajny sprzęt, tym bardziej że zapłaciłem za w pełni działający aparat 13 funtów - 62zł ściągnęło z karty płatniczej. Przesyłka kosztowała 9 funtów, ale na szczęśćie była gratis ;-). Gratis był też oryginalny pasek oraz 2 filmy Agfy o czułości ISO 200.

Tak zaczęła się moja przygoda z analogiem. Kilka dni później odkupiłem od kolegi, który zmienił system na Nikona, obiektyw Canona 50/1.8 - najtańsza i najpopularniejsza stałka. Stan - jak nowy, praktycznie nie używany. Nawet daje radę, w połączeniu z analogiem (brak cropa który jest w dSLR) i ogromnym wizjerem EOSa 650 daje dużo frajdy.

Canon 50/1.8

Obiektyw o bardzo dużej jasności, jak prawdzałem na cyfrze to przyzwoicie ostry od f/2.2 - jest OK. Do analoga podpinałem także moje tele 70-200/2.8L. Pierwsza rolka filmu którą dostałem razem z aparatem została wypstrykana w kilka godzin i pokazała, że aparat jest w pełni sprawny - trzyma czasy, migawka śmiga, światłomierz działa poprawnie. Teraz męczę kolejną rolkę filmu, ale nieco innego - jest to Kodak Profoto 400BW - czarno-biały negatyw do wywoływania w procesie C-41 (tak jak zwykły film kolorowy; wywołają w każdym labie) który “charakteryzuje się dużą pojemnością tonalną i jest odporny na błędy naświetlania” (cytat z pamięci z któregoś forum fotograficznego). Jak wyjdzie - zobaczymy, narazie zrobiłem nim dopiero 9 klatek. Drogi jest - 15zł w sklepie, na allegro oczywiście taniej ;-).

Kodak Profoto 400 BW - negatyw czarno-biały

Kolejnym zakupem był zamiennik canonowskiego kabla OC-E2 tzw. off-shoe cord - pozwala on na użytkowanie lampy odsuniętej od aparatu przy zachowaniu wszystkich funkcji jak np. E-TTL czy wspomaganie AF. Z przesyłką kosztował 100zł, co daje połowę kwoty oryginału. Co do jakości wykonania - jest ok. I tak mam zamiar go rozciąć w połowie i zrobić przedłużacz, żebym mógł lampę zamontować na statywie razem z parasolką rozpraszającą.

Zamiennik kabla off-shoe e-ttl

Tutaj przykład jego wykorzystania:

To by było na tyle jeśli chodzi o zakupy fotograficzne w ostatnim czasie. Niedługo mam zamiar kupić filtr UV do teleobiektywu, ale funduszy brak…

2 Responses to “Nowe zabawki”


  1. 1 Piotrek / savek

    Używam tego samego filmu w Praktica BC-1, przykłady masz u mnie na Flickr: http://flickr.com/photos/savek/2375742558/in/photostream/. Aparat leciwy i nieco ziszczony, stąd też rysy na filmie :/

  2. 2 tomasek

    Ja mam jeszcze Praktice LTL ;-)

    Ciekaw jestem moich efektów…

Leave a Reply