
Jak widać, pęknięty pierścień obudowy trzymał coś w środku i poszło dalej - obiektyw się wygina i powstaje szpara jak na zdjęciu…
Obiektyw wysyłam do serwisu, zobaczymy ile będzie kosztować naprawa. Mam nadzieję, że nie dużo… Narazie muszę robić zdjęcia “kitem” (18-55/3,5-5,6) - jego “jakość” pozostawia wiele do życzenia w porównaniu z Sigmą…
0 Responses to “Sigma - historii część druga”
Leave a Reply