Wtorek, Środa…
Wtorek upłynął bardzo powoli, ze względu na nocne balowanie u sąsiadów (kupili autko), pobudkę o 12:00 i deszczową pogodę… Ale nie nudziłem się – zawsze jest coś do robienia. A to posprzątać, pozmywać, poukładać, porozwiązywać testy na prawo jazdy, poczytać, posiedzieć przy kompie… :)
Środa
Jak zwykle nie chciało mi się wcześnie wstawać, więc pobudka o 10:30… Zanim się pozbierałem była godzina 12:50. Nieświadom godziny odjazdu autobusu do Dublina (coś komputer nie chciał się włączyć, a ja byłem za leniwy żeby grzebać przy nim) poszedłem na przystanek. 13:02 na przystanku, autobus 13:50 (wcześniejszy 12:10). Spotkałem Krzyśka i Asię, połaziłem trochę z nimi po Blessington (tu nie ma co robić!), autobus zjawił się z 10 minutowym opóźnieniem. Mało tego – miałem nieco zgnieciony bilet (tutaj bilety są z paskiem magnetycznym, można sobie kupić karnet na cały dzień za 5E, familijmny (2+4) za 8.5E, tygodniowy…) i w kasowniku wyskoczyło CARD BROKEN, słyszę ktoś mnie woła – kierowca – i tekst „Get off”.. Myślałem że mam wyjść z autobusu :D. Kierowca wziął mój bilet, napisał na nim datę, przebił pasek i mogłem jechać ;)
Po 1:20h jazdy do centrum Dublina wysiadłem w pobliżu Temple Bar. Poszwędałem się po sklepach, kupiłem cośtam nawet… Ale niestety zagrałem na Xbox’ie 360 w HD (wysokiej rozdzielczości). Czemu niestety? Bo teraz mam ochotę go kupiiiić :D
Trzy zdjęcia z Dublina:
1.

[reszta później bo się spieszę na autobus ;)]
EDIT: kolejne fotki dopiero po moim powrocie
Wpisane w Irlandia